Scorpions w Krakowie

Legenda światowej sceny muzycznej formacja Scorpions znowu zawitała do Polski! 4 marca w krakowskiej Tauron Arenie z okazji 50-lecia zespołu muzycy dali fantastyczny koncert. Były emocje, wzruszenia, sporo dobrego humoru i nieprawdopodobna energia. Aż trudno uwierzyć, że ci szalejący na scenie artyści to już w większości starsi panowie. Zapraszamy na relację Junonki.

Na koncert Scorpionsów w Krakowie czekałam niecierpliwiąc się jak dziecko. Ostatni raz na żywo widziałam ich 16 lat temu, podczas koncertu w ramach Inwazji Mocy na podkrakowskim Pobiedniku. To było przeżycie! Do dziś na samo wspomnienie mam dreszcze. Trochę się obawiałam, czy teraz nie będzie rozczarowania, czy tamte przeżycia nie zostaną przyćmione przez jakiś nieudany występ, albo, że ja jako dorosła (żeby nie powiedzieć dojrzała) kobieta przeżyję to już zupełnie inaczej niż wtedy. Ale co tam, raz się żyje. Dzierżąc bilet na strefę Golden Circle w drżących dłoniach pobiegłam do Tauron Areny jak na skrzydłach.

12800159_1263461457001403_1888164210103719334_n

Na początku było trochę rozczarowania. Rozpoczęcie koncertu opóźniło się ze dwadzieścia minut, jak nie więcej… ale to co działo sie później sprawiło, że natychmiast wszyscy o tym zapomnieli! Zaczęło się od razu z grubej rury od „Going Out With a Bang”, potem poleciało dalej: „Make It Real”, „The Zoo”, „Coast to Coast”, „Top of the Bill”, „We Built This House”, „Delicate Dance”, „Send Me an Angel”… a potem nastąpiło to na co czekali wszyscy, czyli „Wind of Change”. Wzruszyłam się do łez… już od pierwszych taktów pojawiła się wielka flaga Polski wznoszona rekami publiczności… Gołym okiem widziałam też wzruszenie na twarzy Klausa Meine i Pawła Mąciwody-Jastrzębskiego. Dla Pawła z pewnością był to wyjątkowy moment. Pochodzący z Wieliczki basista dołączył do Scorpions w styczniu 2004 roku. Na zakończenie koncertu po polsku zresztą podziękował za wzruszające momenty podczas występu kapeli. Jego przemówienie oczywiście zostało przyjęte gromkimi brawami.

12803171_1263461223668093_3017944531008678093_n

Bardzo fajnym dynamicznym momentem koncertu, który szczególnie przypadł mi do gustu było wykonanie „Big City Nights”. Ależ porwał ten utwór ludzi! Fantastyczne przeżycie i znakomicie przygotowana scenografia z animacjami ulicy wielkiego miasta. W ogóle czapki z głów, że Klaus Meine i Rudolf Schenker, czyli starsi 68-letni panowie mają tak nieprawdopodobny power!

12792119_1263460757001473_3586746271055377565_o

 

Świetny występ dał też perkusista Scorpions. James Kottak podczas solowego popisu przy „Kottak Attack” dwoił się i troił, aż trudno było uwierzyć, że gra jeden człowiek. Byłam pełna podziwu, zwłaszcza, że od samego początku było ewidentnie widać zmęczenie u perkusisty, albo raczej zbyt dużą ilośc trunków spożytych wcześniej. Miałam nawet obawy, czy da radę dociągnąć do końca, ale o dziwo już po pierwszych utworach wstąpiła w niego dodatkowa energia i później poszło fantastycznie.

12821583_1263461347001414_4338563680391756462_n

Scorpions to legenda rocka, tego prawdziwego, krwistego, takiego jak kochają miliony. Choć kapela powstała juz 50 lat temu w Hanowerze muzycy wciąż są uwielbiani na całym świecie. Mają na swoim koncie ponadczasowe hity jak:„Wind Of Change”, „Rock You Like A Hurricane”, „Send Me An Angel”, „Big City Nights”, czy „Still Loving You”. Uwielbienie słuchaczy przekłada sie też na niezłe pieniądze. Sa jednym z najlepiej sprzedających sie zespołów wszech czasów – ponad 75 milionów sprzedanych płyt na świecie.

12525565_1263460747001474_8094917451487341843_o

Dla mnie koncert w krakowskiej Tauron Arenie to była cudowna podróż sentymentalna. Nie wstydzę się przyznać, że uwielbiam Scorpions!

12801320_1263461000334782_8285592552813227681_n

Mimo upływu dekad i deklaracji o zakończeniu kariery legendarna formacja wciąż gra na najwyższym poziomie. Ich występ to znakomite show, niemiecka perfekcja i znakomity relaks. To muzyczne wyżyny, świetna forma i moc wzruszeń, o których długo się nie zapomina. Jestem pod wrażeniem…

red. Junonka

fot. Junonka